przez KidKludi » czwartek, 3 listopada 2011, 13:48
Hej,
Ja tez napisze pare zdan, w koncu to ja szukalam ludzi na te wyprawe...
Tak jak moj towarzysz podrozy Przemek mowil, najgorsza byla podroz na stopa, ciezko bylo sie dostac lub nawet wydostac z Paryża. Mnie najabrdziej przerazały dworce i koniecznosc czekania na dworze w momencie gdy dworce maja przerwe techniczna. Zimno, ciemno i do domu daleko,knajpy pozamykane, jedynie domy rozpusty otwarte,gdzie za szybami krecily sie nagie panie zachecajac przechodniow do wejsca :/ ..masakra jakas, przynajmnije dla mnie...
Warto pamietac ze pociagi np w Belgi czy Niemczech sa dosyc drogie i lepiej rezerowowac bilety 2/3 dni wczesniej, zwłąszcza w Belgii, gdyz czesto sie okazuje ze wolne miejsca sa tylko w tych najdrozszych pociagach, bo reszta juz od paru dni zaklepana.
Co do Maroko, ludzie bardzo goscinni, niczego nie żałuja,tmy bardziej jedzenia. Ilości jakie nam serwowali na stołach ciezko bylo przejesc i kiedy mowilo sie ze mamy juz dosc to wciskali na siłe :/
Ale jedzenie przpeyszne i warte grzechu obżarstwa, owoce, slimaki, mieso, przyprawy, słodycze.... az robie sie głodna na sama mysl.
Warto rowniez w Medinie poprobowac tamtejszych smakolykow tak jak my z przemkiem i naszym opiekunem a zarazem gospodarzem jedlismy slimaki (babouche czy jakos tak), ciastka, owoc opuncji itp. Jendak lepiej jesc w sprawodznych miejscach przez tubylcow, my mielsimy akurat ułatwione zadanie, chociaz i tak to nie gwarantuje ze unikniecie sraczki tak jak ja :/
Metody na sraczke dosyc ciekawe, mam na mysli te niekonwencjonalne, trzeba zjesc kminek w proszku i popic woda (ledwo dalam rade, paskudztwo), ale noc przespalam spokojnie.
Co do przyjmowania prezentow to lepiej nie odmiawiac i brac wszystko jak leci, ja niestety chicalam odmowic przyjecia paru podarków ale szybko zmienilam zdanie widzac rekacje obdarowujacego ( odrazu pomysleli ze mi sie nie podoba, ze nie chce, nie lubie itp. łatwo sie wtedy obrażaja)
Trzeba uwazac na wode, bo Marokanczycy maja zwyczaj napelniania butelek woda z kranu, co po schłodzeniu ciezko jest wyczuc, przynajmnije w moim przypadku...
Tak jak przemek mowil wieksze miasta przekształcaja sie na wzor europejski, jedynie mnijesze miasteczka a tym bardziej wsie maja ten swojski urok.
Podroze taksowkami daja spora dawke adrenaliny, prawie jak w filmie Taxi, tyle ze nie jezdzimy sporotwym peugotem ale starym modelem 206 o ile sie nie myle, ktory trzeszczy przy zmianie biegow i zadne wskazniki nie działaja i jakby tego bylo malo skrecaja na granicy wymuszenia pierwszenstwa... A zeby okno uchylic trzbea dac kierowcy pare drobnych, wtedy w zamian otrzymujecie gałke do "odkrecenia" szyby :/
Co do alkoholu jest on w sumie dosc trudno dostepny, w niewielu sklepach mozna go kupic, w kawiarniach i restauracjach tez nie, chyba ze sa blisko hotelu to istinieje taka mozliwosc.
Generalnie ludzie sa bardzo przyjazni i otwarci, chetnie biora na stopa, nawet jesli gadaja tylko w dialkecie marokanskim to i tak opowiadaja o wszystkim co mijamy po drodze.
Bardzo dobrze graja w bilarda, nawet dziewczyny radza sobie calkiem niezle =)
Mecze pilki noznej mozna obejrzec wszedzie gdzie tylko jest jaki ekran, telebim itp. Marokonaczycy uwielbiaja Fc BArcelone, w mniejszosci sa fani Realu .
Szachy, bule, karty (poker itp.), warcaby to ulubione gry mezczyz zbierajacych sie w parkach, ktorzy spotykaja sie po to aby pogawedzic i pograc dla przyjemnosci.
Zabawny widok apropos joggingu, kotry staje sie coraz bardziej popularny w Maroku. Niestety a moze stety nie wyglada on tak jak u nas, gdzie mijamy w parku dobrze ubranych pseudo sportowcow na wzor tych z amerykanskich filmow biegajacych po central parku o godz. 6 rano. Marokanczycy nie potrzebuja obcislych leginsow i specialnych butow do biegania z licznikiem kalorii czy modelujacych posladki... biegaja w swoich tradycyjnych strojach a otyle baby z racji sowich rozmiarow tylko spaceruja, nawet o 6 rano parki sa zatłoczone.
Ja ograniczylam swoje zwiedzanie do Casablanki i Rabat, ale przede mna jeszcze parada atrakcji, takze z pewnoscia odwiedze Maroko nie raz.