• Reklama

Maroko we wrześniu

Wszelkiego rodzaju podróże po świecie.

Re: Maroko we wrześniu

Postprzez Kapelusznik » sobota, 22 października 2011, 22:48

Napiszcie coś więcej!
Jakie nowe nauczki/doświadczenia/inspiracje ?:)
Avatar użytkownika
Kapelusznik
 
Posty: 8
Dołączył(a): poniedziałek, 27 czerwca 2011, 17:24
Nr gadu-gadu: 7649452

Reklama

Re: Maroko we wrześniu

Postprzez przemo89 » wtorek, 1 listopada 2011, 16:47

Kapeluszniku, specjalnie dla ciebie:
Podroz byla dosyc ciekawa szczegolnie podroz na stopa do Paryza i z Paryza bylo mega ciezko, szczegolnie ze w drodze powrotnej mialem sraczke(nie potrzebnie przed wylotem z maroka jadlem barani mozg).
Wazne ze wrocilem caly i zdrowy :D.
Co do samego maroka, zwiedzilem prawie cale wybrzeze atlantyku, niestety nie udalo mi sie dotrzec do sachary, bylem rowniez w marakeszu(te miasto chyba najbardziej mi sie podobalo). Nie udalo mi sie rowniez zobaczyc tamtejszych gor, ale Arab ktorego pozanlem powiedzial ze moge wrocic za rok i mnie w nie zabierze :D.
Ludzie i zarcie super, jedyne co mnie wkurzalo to te pieprzone targowanie "100dolars!! 50dolars OK OK i sell for 10dolars" a nie daj boze zatrzymac sie przy jakims stoisku na targu, zeby cos obejrzec zaraz sie zbiega 10 arabow ubiera cie wciska ci cos do reki i krzyczy ze to najtanitje w calej afryca :D.
Jak wspomniales duzo mlodych pali hasz prawie wogole nie pija, wola zapalic jak sie napic.

Wyprawe zaliczam do udanych i napewno bede chcial kiedys wrocic do Maroka a lepiej zrobic to jak najszybciej bo wieksze miasto przypominaj juz Europe np Casablanca :)

Pozdrawiam i dozobaczenia na trasie :)
„Robiąc byle co, stajesz się byle kim!”
Avatar użytkownika
przemo89
 
Posty: 22
Dołączył(a): niedziela, 31 lipca 2011, 13:53
Lokalizacja: Elbląg
Nr gadu-gadu: 1613273

Re: Maroko we wrześniu

Postprzez KidKludi » czwartek, 3 listopada 2011, 13:48

Hej,
Ja tez napisze pare zdan, w koncu to ja szukalam ludzi na te wyprawe...
Tak jak moj towarzysz podrozy Przemek mowil, najgorsza byla podroz na stopa, ciezko bylo sie dostac lub nawet wydostac z Paryża. Mnie najabrdziej przerazały dworce i koniecznosc czekania na dworze w momencie gdy dworce maja przerwe techniczna. Zimno, ciemno i do domu daleko,knajpy pozamykane, jedynie domy rozpusty otwarte,gdzie za szybami krecily sie nagie panie zachecajac przechodniow do wejsca :/ ..masakra jakas, przynajmnije dla mnie...
Warto pamietac ze pociagi np w Belgi czy Niemczech sa dosyc drogie i lepiej rezerowowac bilety 2/3 dni wczesniej, zwłąszcza w Belgii, gdyz czesto sie okazuje ze wolne miejsca sa tylko w tych najdrozszych pociagach, bo reszta juz od paru dni zaklepana.
Co do Maroko, ludzie bardzo goscinni, niczego nie żałuja,tmy bardziej jedzenia. Ilości jakie nam serwowali na stołach ciezko bylo przejesc i kiedy mowilo sie ze mamy juz dosc to wciskali na siłe :/
Ale jedzenie przpeyszne i warte grzechu obżarstwa, owoce, slimaki, mieso, przyprawy, słodycze.... az robie sie głodna na sama mysl.
Warto rowniez w Medinie poprobowac tamtejszych smakolykow tak jak my z przemkiem i naszym opiekunem a zarazem gospodarzem jedlismy slimaki (babouche czy jakos tak), ciastka, owoc opuncji itp. Jendak lepiej jesc w sprawodznych miejscach przez tubylcow, my mielsimy akurat ułatwione zadanie, chociaz i tak to nie gwarantuje ze unikniecie sraczki tak jak ja :/
Metody na sraczke dosyc ciekawe, mam na mysli te niekonwencjonalne, trzeba zjesc kminek w proszku i popic woda (ledwo dalam rade, paskudztwo), ale noc przespalam spokojnie.
Co do przyjmowania prezentow to lepiej nie odmiawiac i brac wszystko jak leci, ja niestety chicalam odmowic przyjecia paru podarków ale szybko zmienilam zdanie widzac rekacje obdarowujacego ( odrazu pomysleli ze mi sie nie podoba, ze nie chce, nie lubie itp. łatwo sie wtedy obrażaja)
Trzeba uwazac na wode, bo Marokanczycy maja zwyczaj napelniania butelek woda z kranu, co po schłodzeniu ciezko jest wyczuc, przynajmnije w moim przypadku...
Tak jak przemek mowil wieksze miasta przekształcaja sie na wzor europejski, jedynie mnijesze miasteczka a tym bardziej wsie maja ten swojski urok.
Podroze taksowkami daja spora dawke adrenaliny, prawie jak w filmie Taxi, tyle ze nie jezdzimy sporotwym peugotem ale starym modelem 206 o ile sie nie myle, ktory trzeszczy przy zmianie biegow i zadne wskazniki nie działaja i jakby tego bylo malo skrecaja na granicy wymuszenia pierwszenstwa... A zeby okno uchylic trzbea dac kierowcy pare drobnych, wtedy w zamian otrzymujecie gałke do "odkrecenia" szyby :/
Co do alkoholu jest on w sumie dosc trudno dostepny, w niewielu sklepach mozna go kupic, w kawiarniach i restauracjach tez nie, chyba ze sa blisko hotelu to istinieje taka mozliwosc.

Generalnie ludzie sa bardzo przyjazni i otwarci, chetnie biora na stopa, nawet jesli gadaja tylko w dialkecie marokanskim to i tak opowiadaja o wszystkim co mijamy po drodze.

Bardzo dobrze graja w bilarda, nawet dziewczyny radza sobie calkiem niezle =)
Mecze pilki noznej mozna obejrzec wszedzie gdzie tylko jest jaki ekran, telebim itp. Marokonaczycy uwielbiaja Fc BArcelone, w mniejszosci sa fani Realu .
Szachy, bule, karty (poker itp.), warcaby to ulubione gry mezczyz zbierajacych sie w parkach, ktorzy spotykaja sie po to aby pogawedzic i pograc dla przyjemnosci.
Zabawny widok apropos joggingu, kotry staje sie coraz bardziej popularny w Maroku. Niestety a moze stety nie wyglada on tak jak u nas, gdzie mijamy w parku dobrze ubranych pseudo sportowcow na wzor tych z amerykanskich filmow biegajacych po central parku o godz. 6 rano. Marokanczycy nie potrzebuja obcislych leginsow i specialnych butow do biegania z licznikiem kalorii czy modelujacych posladki... biegaja w swoich tradycyjnych strojach a otyle baby z racji sowich rozmiarow tylko spaceruja, nawet o 6 rano parki sa zatłoczone.

Ja ograniczylam swoje zwiedzanie do Casablanki i Rabat, ale przede mna jeszcze parada atrakcji, takze z pewnoscia odwiedze Maroko nie raz.
KidKludi
 
Posty: 13
Dołączył(a): piątek, 19 sierpnia 2011, 20:24
Lokalizacja: Poznań
Nr gadu-gadu: 0

Re: Maroko we wrześniu

Postprzez przemo89 » piątek, 4 listopada 2011, 16:26

Mi tam dziwki w belgii sie podobaly :D. Co do pociagow w belgi niemczech itd... jebac to :D za drogie my musielismy jechac bo bysmy nie zdarzyli na samolot(wyruszilismy troche za pozno i nie dogadalismy sie z gosciem ktory nas wysadzal, zostawil nas w centrum jakiegos niemieckiego miasta i ciezko bylo wydostac sie na autostrade o 2 w nocy :D). Podroż TGV na gape tez nie polecam :P. Stop w maroku bez zaztrzezen, bym powiedzial ze nawet ludzie chetniej biora jak w europie :D. Niektorzy tylko nie rozumieja tej ideii :D. Jeden marokanczyk chcial nam kupic bilet na autobus bo myslal ze kasy niemamy dlatego stopa lapiemy :D
„Robiąc byle co, stajesz się byle kim!”
Avatar użytkownika
przemo89
 
Posty: 22
Dołączył(a): niedziela, 31 lipca 2011, 13:53
Lokalizacja: Elbląg
Nr gadu-gadu: 1613273

Poprzednia strona

Powrót do Za granicę

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Adsense [Bot] i 3 gości