Jeżeli chodzi o transport, bo to największa bolączka - autostopem jechałem raz z Flagstaff (koło Wielkiego Kanionu) do Los Angeles. Łapałem na truckstopie, ale musiałem tam spędzić noc, bo każdy kierowca odpowiadał "sorry, no-riding policy". Jeden dał mi nawet 5 dolców na autobus do miasta, żebym nie sterczał na truckstopie w nocy
Na zachodnim wybrzeżu najlepiej jeździć Greyhoundami (monopolista, drogi i niepunktualny), ale alternatywy w zasadzie nie ma. Z kolei na zachodnim mamy świetną alternatywę - Megabus. Z Detroit do Knoxville, jakieś 1000 mil, przejechałem za 10,50 dol. Rezerwując wcześniej można wyhaczyć świetne okazje, bo na każdy przejazd (chyba na każdy) jest dostępna pula biletów za 1 dol. Teraz Megabus otworzył połączenia nawet na Florydę, więc można całe wybrzeże przejechać.
Jeżeli chodzi o noclegi to couchsurfing działa świetnie - nocowałem tylko w ten sposób (i jeszcze kilka nocek pod namiotem).
Za dwa lata tam wracam, tym razem na dłużej

