ojej, a mnie się nigdy akurat policja nie przytrafiła. a szkoda, bo lubię mundurowych wszelakiej maści

ale fakt, za wiele autostrad nie udało mi się objechać.
generalnie w wypadku mojego doświadczenia z autostopem w grecji, to zero problemu. ludzie są tutaj pomocni, nieraz nadrabiali kilometrów, żeby dowieźć mnie w konkretne miejsce. słyszałam już parę razy, iż chętniej biorą właśnie cudzoziemców, nawet jeśli nie mogą się z nimi dogadać

niż swoich, ale nie jestem w stanie się wypowiedzieć za bardzo w tym temacie, bo nigdy nie widziałam żadnych greków łapiących stopa (no, może jednak ze dwa razy studenci z uniwersytetu, na którym spędziłam trochę czasu, którym nie chciało się czekać na autobus).
większość greków kojarzy mniej lub bardziej angielski (niemiecki, francuski) nawet na oddalonych od kontynentu wysepkach (latem szczególnie polecam zainteresowanym po najmniejszych kosztach promem wydostać się chociaż na parę dni z kontynentu, wtedy dopiero można poczuć prawdziwą grecję

), ale i na migi idzie się dogadać, bo to naród, który ostro gestykuluje zazwyczaj, więc niech nikt się nie obawia, że wyląduje w nieodpowiednim miejscu i czasie

.
tak jak napisała Przedmówczyni, grecja jest drogim krajem, ale jeżeli ktoś sobie chce poradzić, to zawsze to zrobi. zarówno latem, jak i zimą spokojnie człowiek się wyżywi, jak nieco ręce do góry podniesie. z couchsurfingiem nie ma żadnego problemu, ta ich słynna na cały świat gościnność i otwartość zdaje się w tym wypadku potwierdzać. z mniejszymi miejscowościami i mniej turystycznymi wysepkami poza sezonem może być problem, bo ludzie nie zawsze okrągły rok siedzą daleko od cywilizacji, ale warto pytać, sprawdzać, studenci są zazwyczaj najbardziej pomocni, jeśli mają do tego warunki. a i znam paru erasmusowców czy uczestników innych wymian, którzy kawałka podłogi u siebie nigdy nie odmówili.
tak jeszcze z subiektywnych uwag: zawsze śmieję się, że jak ktoś zrobił prawo jazdy w grecji, to może jeździć już prawie wszędzie. niemalże zawsze, siedząc szczególnie z przodu, zapinam pasy bezpieczeństwa (chociaż sami zainteresowani nieraz się dziwią), żeby uniknąć paru dodatkowych siniaków od gwałtownego hamowania - to się tyczy oczywiście głównych dróg lokalnych, gdzie na drodze może pojawić się wszystko, co z początku wygląda niewinnie: piesi, zwierzęta, motocykle jadące sobie pod prąd, wreszcie inne samochody zatrzymujące się na środku skrzyżowania, by pozdrowić sąsiada

.
tyle ode mnie. żadne rewelacje toż to nie są, ale być może komuś się przydadzą na dobry start.