Poprzedniego roku zaliczyłem 3 dwudniowe wypady nad nasze Wybrzeże, z noclegami w aucie, ale widziałem sporo osób śpiących na piachu plaży w śpiworach. Zazdrościłem im. Kręci mnie, by przewędrować przez całe nasze Wybrzeże od Świnoujścia do Helu, a nawet Krynicy Morskiej, lub zacząć od wschodu ku zachodowi, też nocując na piachu plaż. W grupie to jest całkiem bezpieczne, no i super atrakcyjne. Jakby dziennie przejść do 20-30 km, to w 2-3 tyg. można by przejść całość i mieć zaliczone coś całościowego, w tym wszystkie dostępne latarnie i widoki z nich, no i znać całe wybrzeże naszego Bałtyku.
A że ciekawe bywają też bliskie tereny w strefie do kilometra od morza, to następną taką wyprawę w odwrotnym niż wcześniej kierunku można by przejść właśnie taką lekko oddaloną od brzegu strefą. To jakby zadanie na rok lub dwa. Potem to samo z naszymi górami, czyli rok na góry Świętokrzyskie, rok-dwa na Jurę Krakowsko-Częstochowską, rok-dwa na Bieszczady, rok-dwa na Tatry, dwa-trzy na Sudety, trzy na Beskidy, rok na tereny nadwiślańskie okolic kazimierza Dln.
Do tego zaliczyć kilka spływów i kilka wycieczek rowerowych, i będzie się mogło powiedzieć, że troszkę liznęło się naszego kraju.
