Więc o 14.30 wyruszyłem z Olą Jadach spod Galerii Dominikańskiej 8, potem autobusem 105. Po dowiedzeniu się w którą stronę na lotnisko przeszliśmy 50 metrów oczywiście łapiąc non stop stopa i zatrzymało nam się autko. Gościu chyba z córką. Dowieźli nas do wioski, do której zmierzaliśmy jakieś nie całe 5 minut. Koło sklepu spytaliśmy 3 miejscowych gości o drogę. Grzało niesamowicie, ale byliśmy mega nakręceni;) Po drodze stwierdziliśmy, że czujemy się jak by już były wakacje. 2 fotki po drodze i po jakimś czasie nareszcie nasze lotnisko;) Koszule zamieniłem na koszulkę z wyjazdu do Rimini z ASR i jazda. Na początek podbiliśmy do kontroli lotów, ale tam taka babka i gościu nas trochę zlali, że nie da rady, że trzeba mieć worek kasy itd:D Poszliśmy dalej, polukaliśmy trochę i podbiliśmy do gościa przy samolocie już na "płycie lotniska" (trawiaste). Był już całkiem spoko, ale także nie dało rady. Powiedział nam, że dzisiaj raczej kicha bo same małe ruszają szkoleniowe i nie ma nawet za bardzo fizycznie jak kogoś zabrać. Dał nam jednak nadziej bo powiedział, że jakbyśmy mieli szczęście i ruszałby jakiś przerzut do Wawy, czy jakieś opryski itd. Chcieliśmy sobie zrobić fotkę w tym samolocie, ale powiedział, że już go szykuje do lotu. Zrobiliśmy sobie fotkę przy innym obok co stał ja oczywiście na rękach i poszliśmy do samolotu, który właśnie wylądował (holował szybowiec). Młody chłopak (okazało się, że tak jak ja z PWR tylko, że 4 rok z WME) jak do niego powiedziałem, że przyjechaliśmy łapać samolotostopa to odrzekł, że właśnie na nas czekał:D ale w taki fajny sposób, że już miałem nadzieję:D Po rozmowie potwierdziło się to co mówił poprzednik . Ten chłopak jednak pozwolił nam zrobić zdjęcie sobie w środku samolotu. Podjarałem się:D Potem chwile jeszcze pogadaliśmy i uszyliśmy do domu, po drodze jeszcze fotka koło jednego samolotu, później koło startującego helikoptera:) Po drodze zahaczyliśmy jeszcze o "glinianki"- takie 3 stawiki, które kiedyś wykorzystamy na jakieś ognisko i imprezę integracyjną we Wrocku. Ola pomoczyła nogi a ja się wykąpałem. Gdy wyszliśmy na asfaltówkę 3 auto nam się zatrzymało:) Opel calibra- dziewczyna 35 lat z małym synkiem i jazda do Wrocka na Kromera:) Fajnie się z nią gadało. Jej mąż był w Afganistanie jako wojskowy, ona pracowała w Niemczech 12 lat. Potem wsiedliśmy w 6 i o 19 byłem w domu:) Zarąbisty popołudniowy wypad;)
Samolotostop podejście 1- nie polecieliśmy
Samolotostop podejście 2- niebawem

