To może i ja się wypowiem,
Więc wybrałem się popływać na desce na sąsiednie jezioro (jakieś 25 km od mojej miejscowości) rodzice zawieźli mnie w jedną stronę rano coś koło 6 czy 7 żeby było mało ludzi, ok 11 plaża już była pełna więc nici z pływania na blacie postanowiłem więc wrócić, że nie znam miejscowości to nawet nie szukałem skąd odjeżdża autobus, tylko poszedłem na wylot (jakiś parking/zajazd przy sklepie) i po chwili zatrzymało się auto, ale nie byle jakie tylko nowiutkie audi, w środku skóra wszystkie pięknie i bogato, część pewnie pomyślała dlaczego wsiadłem do niego ? hmmm... coś mnie podkusiło

... Jak się okazało dosłownie chwile potem zatrzymał mi się sam ... MINISTER

z tego co zrozumiałe to od edukacji lub czegoś pokrewnego, wiem tyle że przez całą drogę rozmawiał z dyrektorką jakiejś szkoły, że nie ma problemu i załatwi wstawiennictwo prezydenta i swoje w sprawie placówki rodziców(?), nie pamiętam dokładnie co to było, ale jak na pierwszy raz to gruba ryba ;D
pozdrawiam, Damian