przez krzepcior » sobota, 17 grudnia 2011, 23:17
Cześć wszystkim!
Pierwszy stop był spontaniczny, czerwiec 2010. Spotkałem się po pnad półrocznej przerwie ze znajomą. Oboje akurat mieliśmy trochę czasu, ona zarwała semestr na uczelni, ja miałem luźniejszy czas w pracy. Od dłuższego czasu kusiło mnie wybycie gdzieś - a że jeszcze brak było odwagi na podróż w pojedynkę, zmotywowałem ją do tego.
Lubiła fotografować, miała, jak to sama mawiała "doła fotograficznego", stop był idealnym pomysłem na obudzenie jej twórczości.
Ruszyliśmy na czechy, złapaliśmy tira do budapesztu. W nocy na jakiejś wielkiej łące, z dala od autostrady obudziło nas jakieś dzikie zwierzę.. pierwsza noc na stopie, a takie emocje!
potem balaton, jakże można było sobie w ten upalny czas odpuścić tego wspaniałego jeziora! Noc na lotnisku, konkretniej w mac donaldzie w wiedniu - też pierwsza tego typu noc wśród tłumu...
Szybko jednak wróciliśmy, albowiem jej chłopak który na samym początku zachęcał ją do wyjazdu, szybko jednak zmienił zdanie. I tak oto ambicje na Paryż, które też spontanicznie przyszły, musieliśmy sobie odpuścić, ale nie na długo, bo już w kwietniu 2011 na taką podróż się zdecydowałem... ale to już inna historia - opowiedziana filmem (link poniżej).
Pozdrowienia!