Na pierwszy front wrzucę historie, która zapadła mi w pamięci i obiecałem jej bohaterowi, że będę z tego długo polewał ale oczywiście tylko dlatego że Cie Tofik lubię
a mianowicie: wracamy już z Drezna i gościu wysadził nas na stacji benzynowej kolo Legnicy w stronę Wrocławia. Byłem ja. Pamela, System i Tofik. Jeden kierowca tira zgodził się zabrać po pauzie jedna osobę. Wiec uzgodniliśmy że będzie to Kuba i powiedzieliśmy kierowcy, że będziemy dalej łapać na zjeździe z autostrady i na autostradzie, więc tam ktoś do niego wsiądzie. Jedzie nasz tir... Kuba energicznie i z gracją pokonuje barykadę wzdłuż autostrady i dopada się auta... Ja stoję ze 100 metrów wcześniej na autostradzie w kamizelce i łapę stopa. Niestety- ze śmiechu musiałem przerwać na chwilę Kuba szarpie się z klamką w lewo i prawo i jak by to powiedzieć- ni chuja:D po dłuższej chwili bezowocnych prób otwarcia ciężarówki, kierowca się wkurzył i odjeżdża a Kuba stoi wpatrzony i nie wie co jest grane:D Ja ledwo trzymam się na nogach ze śmiechu:) zostaliśmy więc w 4 i po jakiś 10 minutach podzieleni na pary w tym samym czasie złapaliśmy dwa stopy- osobówki. Wiec na dobre to wyszło bo i się uśmialiśmy i fajnych kierowców mieliśmy:)
Pozostałe śmieszne sytuacje z trasy, jakie ktoś napisał na wielotematyce są tutaj:
http://www.wielotematyka.pun.pl/viewtopic.php?id=271
Czekam na kolejne historyjki;)

