przez mikimaus » czwartek, 23 lutego 2012, 03:29
z tego co wiem,to "u wujka lukaszenki" nie za bardzo autostop,kolega sie ozenil
jakis czas temu z bialorusinka,i mieszka tam,kiedys swego czasu "zjadl zeby"
na autostopie,po calej europie jezdzil,wzdluz i wszerz,czesto i gesto,a z jego opowiesci,
i z doswiadczenia z bialorusia,to ani raz nie odwazyl sie tam autostopem,jeszcze gdy
jezdzil tam "w gosci",i tak do dnia dzisiejszego,totalna kontrola,a jeszcze dodatkowo,
"wyjatkowa przyjazn" dla polakow,wspierajaca ich opozycje,
a co do podrozy,to na dzien dobry na granicy sa pytania:do kogo?dlaczego?i oczywiscie
raczej sprawdzaja to co im powiemy,i odpowiadamy im np:turystycznie do minska-kolejne pytanie
podejrzewam jest:jak jedziemy i gdzie sie zatrzymamy,mysle ze gdyby w odpowiedzi uslyszeli:
autostopem pod namioty-raczej by w ogole nie wpuscili nas na bialorus,
aha,nawet jakbysmy rzeczywiscie pojechali zgodnie z deklaracja autokarem czy koleja,
i zatrzymali sie w hotelu,to i tak jest taki "zwyczaj",ze bilet na "wykazanie sie",
jak sie dostalismy do minska,koniecznie trzeba przechowywac,w celu ewentualnego okazania "wladzy",
zatrzymanie w hotelu "jest polaczone" z obowiazkiem meldunku na najblizszym komisariacie,
gdzie takze dostaniemy "odpowiednie zaswiadczenie" w celu ewentualnego okazania "wladzy"
a "wladza" moze nas spotkac wszedzie,na ulicy,gdziekolwiek,i skontrolowac prewencyjnie,
w ogole nie wiem,czy kierowca np tira moglby/zgodzilby sie zabrac nas do "tego kraju",
znajac bialoruskie "zwyczaje" watpie,potencjalne problemy i tlumaczenie sie i jego i nas,
na bialorus,nawet turystycznie,polecam wziasc ze soba troche "prezentow",kawe,czekoldy,"prewencyjnie",
czesto "zdarza sie",ze kontrolujaca nas "wladza",ze tak powiem,"dopatrzy sie jakis nieprawidlowosci",
oczywiscie sa to "nieprawdlowosci wirtualne",ale w takim "wypadku" przeciez niewiele zrobimy,
bo jest "problem","wladza" ma "problem" do nas,"cos sie nie zgada" im w papierach i "problem",
ale ktory "da sie" rozwiazac,i po to wlasnie owe "prezenty",w tym ze,zarowno my,dajemy "prezenty"
z wyczuciem,jak i oni "prezenty" laskawie biora,bo to przeciez nie lapowka,bo na bialorusi nie ma lapowek,
nawet glupie fotografowanie czegos tam moze sie skonczyc dlugim tlumaczeniem w najlepszym wypadku,
"Welcome to Belarus",ze znajomym mialem kontakt w 2011,wiec info raczej w miare swieze