przez zbigpary » wtorek, 12 października 2010, 05:35
Najpierw dam Wam się bliżej poznać.
Byłem w waszym wieku, a nawet jeszcze dużo młodszym. Urodziłem się już w 1948. Poznawałem świat, w którym zaistniałem, uczyłem się go i dopasowywałem się do niego tak, by było mi w nim możliwie najlepiej. Tak zapewne robią wszystkie dzieci, co wcale nie oznacza zgodności z oczekiwaniami ich rodziców, dorosłych. Np mój tata, człowiek o wielu zaletach (mimo pochodzenia z warstwy co najmniej średniej z przedwojennej Polski, oddał się próbom zbudowania lepszego, sprawiedliwszego, mądrzejszego, sprawniejszego ustroju socjalistycznego) i wadach (wierzył z ogromnymi klapkami na oczach, w mądrość świata dorosłych i jego jednoznaczną przewagę nad światem dzieci i nad światem Przyrody), w przeciwieństwie do mnie lubił skwarki ze słoniny w zupach i na ugotowanych bez skórek ziemniakach, wysysać kości ze szpiku, palił papierosy i chciał mnie wychować na posłusznego dorosłym i pracowitego, podczas gdy u mnie pracowitość (i posłuszeństwo dorosłym w znacznej mierze także) była ostatnim akceptowanym zachowaniem w dzieciństwie.
Przed II-ą wojną światową wybrał "karierę" zawodowego wojskowego. Po przegranej kampanii wrześniowej cofnął się do niewoli z terenów zajętych przez ZSRR, na tereny podbite przez Niemcy i znalazł się w obozie jenieckim na terenie Rzeszy. Chyba był cwany z tym cofnięciem się, choć przypuszczam, że uniknąłby losu Katynia, gdyż nie wyglądał na aż tak głupiego, by nie wyczuć pisma nosem, czy wręcz szczerze poddałby się argumentom socjalistyczno-radzieckiej bolszewii. Jak nadmieniał, uciekł z tamtego obozu i dostał się do majątku niemieckiego oficera SS, gdzie pracował z grupą polskich i ukraińskich pracowników?-najemników?-niewolników?, gdzie poznał 18-letnią, pochodzącą ze stanu solidnego chłopstwa Polkę, pracującą tam ze swym bratem, z którą się jeszcze tam ożenił, a nawet miał moją 4 lat starszą siostrę. Postawiłem te znaki zapytania, bo nie miałem zbyt dobrym stosunków ze swym rodzicem i mało mi się zwierzał (z mamą miałem gorsze), choć nie były to też z początku stosunki najgorsze.
Czyli dzieciństwo i młodość oraz dorosłość do 41 roku życia przeżyłem w totalitarnym ustroju marksistowskiego socjalizmu i dużo mogłem zaobserwować w tym czasie, a byłem bardzo zainteresowany polityką wewnętrzną i światową, oraz wieloma dziedzinami wiedzy i życia. Chcę Was zapewnić, że otrzymujecie bardzo, ale to bardzo nieprawdziwy, zakłamany, zafałszowany i ogłupiający obraz marksistowsko-socjalistycznej historii Polski, a bez jej poprawnego rozumienia niczego mądrego nie będziecie rozumieć, i przegracie życie.
W największym skrócie chcę Was zapewnić, że tamten ustrój odniósł ogromne sukcesy w budowie infrastruktury nowoczesnego państwa w nieporównywalnych do obecnych niewyobrażalnie trudnych warunkach kraju zrujnowanego II-ą wojną światową, wcześniej zapóźnionego cywilizacyjnie, i to w warunkach takiego narzuconego przez nie zniszczone wojną USA ogromnie kosztownego wyścigu zbrojeń czasów tzw. zimnej wojny, by obozowi marksistowskiemu maksymalnie utrudnić egzystencję, odbudowę, rozwój i rywalizację. To naprawdę była bezpardonowa, chociaż tzw zimna, wojna dwóch systemów cywilizacyjno-polityczno-społeczno gospodarczych i wojskowych.
Tamta Polska wraz z całym obozem marksistowskiego socjalizmu, rozwijała się z ogromnymi sukcesami i funkcjonowała sprawnie w niemal wszystkich dziedzinach życia obywateli. Zdecydowanie szwankowało zaopatrzenie społeczeństwa w większość potrzebnych mu lub przydatnych produktów, które na dodatek były w większości złej jakości. A że przecież po to społeczeństwo pracuje i ma swe państwo, by za jego pomocą zaopatrywać się w te potrzebne mu produkty, więc takie państwo gremialnie uznawano za nieudolne, a jego niedemokratycznych zarządców-decydentów za niekompetentnych, przywiązanych do stołków zamordystów.
Jeśli do tej nieudolności zaopatrzenia społeczeństwa w produkty dodamy instytucję wszechwładnej cenzury, uniemożliwiającej jakąkolwiek krytykę rządzacych tępogłowych socjalistów marksistowskich i jakąkolwiek otwartą dyskusje na tzw. tematy światopoglądowe, to będziemy mieli obraz ustroju, w którym niemal nie dało się swobodnie normalnie żyć, a nawet swobodnie oddychać, choć taki obraz trzeba umieć odpowiednio zinterpretować.
Otóż na usprawiedliwienie postawy rządzących marksistów trzeba zapisać właśnie te ich ogromne sukcesy w odbudowie straszliwie zrujnowanego II-ą wojną światową kraju i budowie nowoczesnego, efektywnego, sprawiedliwego, skutecznego państwa dla wszystkich obywateli w duchu socjalistycznym. Można powiedzieć, że co najmniej 80 % życia państwowego w tamtym ustroju funkcjonowało całkiem sprawnie, i może sprawniej, niż te same w ustroju kapitalistycznym.
Powinniście wiedzieć, że to się łatwo mówi, że tamto państwo socjalizmu marksistowskiego odbudowało straszliwie zrujnowaną Polskę II- a wojną światową, ale tego nie dokonuje się przecież gołymi rękoma, bo do tego potrzeba zbudowania tysięcy zakładów produkujących cegły, cement, wapno, drewno, stal na rurociągi, konstrukcje, blachy, szyny, miedź i aluminium na przewody elektryczne i silniki, kopalń, koksownii, rafinerii, fabryk włókienniczych, obuwniczych, chemicznych, nawozów sztucznych i tworzyw sztucznych, gumy, szkła, papierniczych, itd, itp. Gdybyście mieli wyobraźnie, to zobaczylibyście, jak gigantyczną pracę wykonało społeczeństwo polskie pod kierownictwem marksistowskich socjalistów. Cdn., ale możecie się wypowiadać w każdym momencie.