Podbijam wątek.
Przede wszystkim wszelkiego rodzaju musli, bakalie, suszone owoce - osobiście uwielbiam, mogę to jeść nawet bez zamaczania.
Jak już było wymieniane wszystko co suszone.
Konserwy wege też są nie bój dzioba, trzeba poszukać, pokombinować, pomyśleć albo... zrobić własne, pasztecik, czemu nie?
Sałatki, ale to zależy od warunków, większość sałatek na dłuższą metę albo upał nie wytrzyma.
A jeśli są warunki, to jest mnóstwo "saszetkowych" dań, takich, że tylko wodę potrzebujesz i gotujesz.
No i pieczywo, taki PRAWDZIWY, dobrze przechowywany chleb wytrzyma nawet dwa tygodnie.
I jak ktoś niżej napisał, garmaż z Biedronki, ostatnio znalazłam krokiety ze szpinakiem i ruskie, bomba!
A no i standard, zupki w proszku i mleczne starty made in Biedronka...
