Moje ukochane Włochy! Bolonia! Jej, jak ja Ci zazdroszczę...
- Na start kupić butelkę 1,5l wody - potem można ją napełniać wodą z toalet w McDonaldach, restauracjach, na stacjach itp. Woda w 90% kranach w pn Italii jest źródlana, a wiec całkowicie zdatna do picia.
- Podobno w Subway można rano dostać bułki z zeszłego dnia. Warto spróbować.
- Jeśli jest na tyle ciepło i ma się szczęście, można nazbierać nawet kilka kilogramów owoców z przydrożnych drzew

My w Pradze (ale to było lato...) nazbieraliśmy pokaźną reklamówkę śliwek do późniejszych naleśników.
- Najtańsze we Włoszech jest oczywiście pieczywo tostowe (ok 42 centy) oraz najtańsze jogurty (około 12 centów, np. bananowy) - da się na nich przeżyć

No i warto wypatrywać takich sklepów jak Lidl czy Billa, bo są najtańsze.
- Zaglądać na targi - często trafią się polscy sprzedawcy. Kupisz dwa pomidory, a oni dadzą Ci jeszcze pół kilo innych rzeczy.
- We Włoszech jedyne, czego nie warto kupować, to mięso... strasznie drogie.
- Zlewki Coli z KFC
- Gdy idziesz do jakiegokolwiek sklepu, gdzie coś jest do kupienia na wagę, przystań przy produkcie, zapytaj czy możesz powąchać/zobaczyć, zapytaj z czego to jest... W 99% dadzą Ci niezły kawałek tego czegoś do spróbowania

ja się raz przeszłam tak po kilkunastu stoiskach i już byłam najedzona. Co prawda tylko kiełbasą, serem i jakimś dżemem, ale zawsze coś. Aha, wypada, byś powiedziała, że nie masz aktualnie pieniędzy przy sobie - zapytaj w jakich godzinach jutro urzędują i wyraź ochotę przyjścia do sklepu następnego dnia - a to, że nie przyjdziesz, to już inna sprawa.
- Jeśli korzystasz z CS - masz sprawę ułatwioną. Kupujesz tani makaron i coś do niego - można upichcić sobie niezły obiadek

Tylko uwaga, we Włoszech nie ma sosów z torebki. Nie znalazłam też nigdzie mięsa mielonego.
- A na koniec - można kupić tam wino za 89 eurocentów za litr
