bardzo ważny temat. Obowiązek czasowego meldunku istnieje w wielu krajach. W wielu z nich brak meldunku to wysokie kary od kilkuset do kilku tysięcy euro kary lub zakaz wjazdu od roku do pięciu. Są różne okresy meldunku, od 24 godzin do 3 dni przebywania w jednym mieście. Formalności załatwiamy w urzędzie miasta lub na pierwszym lepszym komisariacie policji/milicji. W przypadku rutynowej kontroli policji gdy zauważą brak meldunku mają prawo zatrzymać i poinformować konsulat o braku meldunku. http://poradnik.poland.gov.pl/ tu informacje o przepisach Polaków za granicą. Jeżeli nie ma przy jakimś kraju meldunku (w informacjach o Bośni nie poinformowali mimo że obowiązuje meldunek od 12h w mieście) to szukamy na innych stronach.
przez soulution » czwartek, 22 grudnia 2011, 18:01
jak wygląda przestrzeganie tego obowiązku w rzeczywistości przez Polaków?
i czy trzeba się wymeldowywać? (może na stronie gdzieś jest informacja, ale na pierwszy rzut oka nie zauważyłam)
jeszcze jedno. czy podczas przebywania u osoby prywatnej, powiedzmy u znajomych czy u kogoś z CS, ta osoba też musi iść, żeby potwierdzić jakieś szczegóły?
mrowek napisał(a):A jak np, sprawdzą, że jesteś w mieście od kilku dni a nie np. dopiero co się tutaj przyjechało?
Zazwyczaj nie sprawdzą, to Ty masz udowodnić, że jesteś w porządku... Możesz pokazać np. bilety, wejściówki, meldunki z innych miast przedstawiające przemieszczanie się. Przynajmniej w Rosji z czymś takim się spotkałem.
W Polsce też jest taki obowiązek, chyba powyżej 3 dni. Niewiele osób wynajmujących mieszkanie jest meldowanych, więc nie we wszystkich krajach się do tego dopieprzają (nasz kraj chyba nie jest wyjątkiem ;p).
A owszem jest cos takiego nas.. Kolejny martwy przepis.. Nie ma się co przejmować takim shitem.. choć w rejonach dalekiej Azji czy Rosji wolałbym nie ryzykować.
Za 20 lat bedziesz bardziej żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Jestem na Bałkanach od 4 miesięcy, próba meldunku w miejscu, które uważam za stałe miejsce pobytu (Kosowo) trwa od miesięcy trzech, bo policja niespecjalnie wie, o co chodzi. W krajach okolicznych, do których często jeżdżę też na dłużej się nie fatygowałam i nikt nie zwrócił uwagi.