Byłem w Barcelonie na stopa i było spoko ;] Do Barcelony złapałem jednego z dziwniejszych stopów, później ten typ łapania stopa nazwaliśmy "na jarząbka"

Wyglądało to tak, jechałem z Denaturatem, on sobie latał po ludziach i pytał, ja siedziałem przed wejściem na stacje, leżałem sobie a obok stała tabliczka Barcelona, koleś sobie sam do mnie podszedł i powiedział że jedzie do Barcelony i że nas zabierze ;] I tak dojechaliśmy do Barcy. Z Barcy jechaliśmy na Paryż, na stacji benzynowej na wylotówce z Barcy złapaliśmy raz dwa stopa do Tuluzy. O samej Hiszpanii więcej wypowidzieć może się Korzeń. Francja- mi się we Francji bardzo dobrze jeździło, nie to co Austria, Italia

Z Barcelony do Paryża dojechaliśmy na 3 stopy. Do Tuluzy złapaliśmy takie małżeństwo, gadka szmatka, okazało się że opiekunka ich córki to Polka, zadzwoniała do niej, dała dla Korzenia porozmawiać z nią ;] Takie miłe ;] Stop we Francji działa bardzo dobrze, ale jak na razie i tak nie bije Belgii ;]